Władysław Frasyniuk popiera strajk nauczycieli – Rząd ich wykorzystuje.

Nasi nauczyciele nie powinni mieć wątpliwości, że dobrze zrobili, decydując się na strajk – mówi Władysław Frasyniuk w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Były opozycjonista uważa, że to rząd odpowiada za protest w oświacie. Strajkującym nauczycielom udzielił kilku rad…

Ogólnopolski protest w oświacie trwa już od pięciu dni. W tym czasie nauczycieli poparło wiele znanych nazwisk m.in.: modelka Anja Rubik, piosenkarz Dawid Podsiadło oraz aktorzy Maja Ostaszewska i Michał Żebrowski. Do tego grona dołączył były opozycjonista Władysław Frasyniuk.

„Nasi nauczyciele nie powinni mieć wątpliwości, że dobrze zrobili, decydując się na strajk. Zostali doprowadzeni przez rząd do ostateczności” – wyjaśnia w rozmowie z wrocławską „Gazetą Wyborczą”. W jego ocenie, na trudną sytuację w oświacie wpłynęła reforma edukacji przeprowadzana przez obecne władze.

„Szczerze mówiąc, nie przypominam sobie protestu po 1989 r., który wywołałby takie zrozumienie społeczne i zwykłą ludzką życzliwość. Samorządowcy, rodzice, uczniowie, artyści, naukowcy. Nauczyciele, nie jesteście sami! Macie wsparcie! Władza nie może w waszych oczach zobaczyć strachu!” – podkreślił Frasyniuk.

Były opozycjonista przekonuje, że kluczowym elementem strajku jest przekonanie o słuszności postulatów. „W takim proteście najważniejsze jest przekonanie o słuszności swych żądań. Mamy rację! Wiemy, że w nas uderzą, wiemy, że będą szarpać i brać na przetrzymanie, ale racja jest po naszej stronie. Z takiego przekonania płynie siła i determinacja” – dodał.

Cała rozmowa dostępna TUTAJ

Protest w oświacie

Uczestnicy strajku w oświacie domagają się wyższych wynagrodzeń. Początkowo związkowcy mówili o podwyżce o 1000 złotych od stycznia 2019 roku. W ostatnich dniach poprzedzających strajk postulat zmodyfikowano. Obecnie podwyżki rozdzielono na dwie części: 15 proc. od stycznia i 15 proc. od września.

Na takie rozwiązanie nie chce się zgodzić rząd, który proponuje ok. 15 proc. podwyżki w tym roku. Ponadto w ofercie przedstawionej przez stronę rządową znalazł się plan wzrostu wynagrodzeń w kolejnych latach. Ostatecznie w 2023 roku pensje nauczycieli dyplomowanych wyniosłyby 7700-8100 złotych. Równocześnie wzrosłoby pensum (czas spędzany przez nauczyciela przy tablicy) z 18 godzin do 22-24 w 2023 roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza/ wyborcza.pl, Codzienneinfo.pl