Nianie ujawniły najdziwniejsze zachcianki rodziców. Oto historie, które nie mieszczą się w głowie…

Doświadczone przez życie nianie ujawniły najbardziej absurdalne zasady, z jakimi spotkały się w czasie swojej kariery. Niektóre brzmią raczej niegroźnie, ale inne każą się zastanowić, czy rodzice tych maluchów rzeczywiście nadają się do tej roli…

„Co wieczór musiałam zabierać 3-letnie bliźniaki do mojego samochodu i wozić je przez 2,5 godziny po okolicy. Podobno tylko wtedy były w stanie normalnie zasnąć. Kiedyś tego nie zrobiłam i po prostu położyłam je do łóżek. 5 minut później smacznie spały.”

„Rodzice malucha oczekiwali ode mnie, że do przygotowania mieszanki dla niemowlaka będę używała dwa razy przegotowanej wody z Fiji. Mieli obsesję na punkcie zarazków.”

„Nie mogłam karmić dziecka dwa razy z tego samego słoiczka. Jeśli zjadło tylko jedną łyżeczkę – reszta opakowania trafiała do kosza. Po chwili otwierałam kolejne. Co za marnotractwo”

„Przed snem musiałam włączać małej dziewczynce radio. Na płycie nagrano głosy rodziców, którzy wypowiadali hasła w stylu: Córeczko, jesteś najwspanialsza. Jesteś naszą gwiazdką. Urodziłaś się po to, żeby świecić.”

„Co wieczór musiałam włączać dziecku starą kasetę wideo z koncertem jakiegoś równie starego zespołu. W ten sposób rodzice chcieli wyrobić u niego dobry gust muzyczny. Bardzo tego nie lubiło i błagało o możliwość obejrzenia normalnej kreskówki.”

„Urodziłam się w innym kraju i to był mój spory atut. Rodzice zakazali mi rozmawiać z dziećmi w ich ojczystym języku. Przez cały czas miałam używać tylko swojego, żeby stały się poliglotami. Odeszłam po roku, bo nie mogliśmy się dogadać.”

„Odeszłam, gdy moi pracodawcy – rodzice 5-latki, którą się zajmowałam zaproponowali mi seks. To było obrzydliwe a oni starzy i obleśni.”

„Zatrudnili mnie jako nianię, a czułam się jak kaznodzieja. Mogłam im puszczać tylko religijne programy. Absolutny zakaz świeckich rozmów – wszystko musiało być poparte biblijnymi przypowieściami. To tam zraziłam się do religii na zawsze.”

„Miałam pod opieką 3-latka i jego 7-letnią siostrę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym mogła zwracać się do nich po imieniu. Jedyna akceptowalna forma to pan/pani. „Czy skończył już pan i mogę panu wytrzeć pupę?” – tak było.”

„Najdziwniejszy dom, w jakim byłam. Wytrzymałam tylko 3 miesiące. Dzieci miały całkowity zakaz wychodzenia na zewnątrz, bo rodzice obawiali się zanieczyszczonego powietrza. W ich pokojach stały po dwa elektroniczne oczyszczacze.”

„Byłam na rozmowie u rodziny, która bardzo chciała mnie zatrudnić. Pod jednym warunkiem – miałam przejść na weganizm, tak jak oni. Jeśli dowiedzą się, że jem pokarmy pochodzenia zwierzęcego, wtedy zwolnią mnie z naganą. Wolałam nie ryzykować.”

„Najdziwniejsi ludzie u jakich byłam to państwo, którzy chcieli abym zajmowała się maluchami, mimo ze byli w domu i ciągle BARDZO GŁOŚNO się kochali w sypialni. Ja z dziećmi musieliśmy wysłuchiwać tych pisków i krzyków. Zaproponowałam, że będę na ten czas wychodziła z nimi na plac zabaw czy coś, ale powiedzieli, ze nie ma takiej potrzeby.”